Jak nauczyć siebie i dziecko życia tu i teraz?

Szczęście to nie tylko fantastyczne samopoczucie, doskonały nastrój i szeroki uśmiech. Składa się na nie radość, ale tak samo ból i smutek. Wszystko to trzeba przeżyć. A co robimy my-dorośli, gdy jesteśmy smutni czy niezadowoleni? Uciekamy w świat fantazji, pragnień lub fundujemy sobie zastrzyk szczęścia – prezent, czekoladkę, fascynację – wszystko po to, żeby nie czuć. A to przecież czucie jest darem.

Bycie w kontakcie ze sobą i z rzeczywistością, a nie w wyobrażeniach na własny temat i temat życia. Tylko wówczas pojawia się… szczęście.

Jak będę…

Jak będę „tam” to będzie idealnie.

Jak będę jak „ona” to będę dopiero szczęśliwa.

Jak będę potrafił „to”…

Ile razy tak pomyśleliście? Ile razy uciekaliście do niby świata gwarantującego lepsze miejsce, lepsze relacje, lepsze życie? Z pewnością wiele.

Spędzamy olbrzymią część naszej egzystencji czekając na wydarzenia, które mają nastąpić i na to by osoby robiły dokładnie to czego chcemy. Tendencja do tworzenia oczekiwań i pragnień jest wręcz automatyczna. Robimy to każdego dnia, żyjąc często w iluzji i nie dopuszczając do siebie realnego świata. Prawda jest taka, że to nie „to” bardziej „zielone” miejsce, to nie umiejętności, to nie bycie jak ktoś inny uczyni nas szczęśliwymi. Co więcej stanie się dokładnie na odwrót. Oczekiwania i pragnienia to niebezpieczni towarzysze życia. Nigdy nie zostają do końca zaspokojone. Nawet gdy już je spełnimy, to za chwilę pojawiają się kolejne. Tak jest! Mają niezwykłą zdolność rozrastania się i odradzania. A co, jeżeli nie zostaną zrealizowane? No cóż, na końcu tej drogi czeka na nas – rozczarowanie i smutek.

Jeśli pozbędziemy się oczekiwań, przestaniemy usiłować się ulepszać i walczyć o to, żeby nasze życie było inne, niż jest – coś się pojawi… I ta nowa jakość będzie całkowicie nasza, niezależna od czynników zewnętrznych, od opinii innych osób czy stanu posiadania.

Wewnętrzna dojrzałość polega na tym, że nie mamy ogromnych oczekiwań, pragnień, nie błagamy, nie walczymy. Jesteśmy wdzięczni za drobiazgi – za to, że liście żółkną i za uśmiech dziecka. Prawdziwe szczęście przychodzi nieoczekiwanie i czasem trwa tylko przez mgnienie oka. Ale wtedy czujemy, że żyjemy naprawdę.

Zerwij z narzekaniem

Ramię w ramię z oczekiwaniami podróżuje narzekanie. Narzekanie jest bardzo polskie. To nasza narodowa specjalność. Jesteśmy w tym mistrzami świata. Nigdy nie jesteśmy zadowoleni. Skoro można się do czegoś przyczepić, dlaczego tego nie zrobić? Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego jak często narzekamy, w zasadzie każdy pretekst jest dobry do tego, żeby marudzić i użalać się – pogoda, zdrowie, polityka, sąsiad, dziecko, ceny a nawet wyjazd wakacyjny. Można? Można. Ale po co?

Co możemy zrobić z naszą narodową przywarą? Uświadommy ją sobie, a następnie zerwijmy z nią! Ten krok przyniesie nam ulgę. Słowa mają ogromną siłę. Gdy przestaniemy wypowiadać te negatywne to zaczniemy inaczej odbierać świat, który stanie się bardziej przyjazny i pełen kolorów. Odbudujemy własną energię i zaczniemy przyciągać innych ludzi i sytuacje.

Zacznijmy przyjmować rzeczy takimi, jakie są. Bez osądzania. Bez negacji. Przestańmy stawiać znak równości pomiędzy słowem deszcz i smutek czy jesień i depresja. Zacznijmy patrzeć na świat oczami dziecka, którego wszystko dziwi i zachwyca.

Puść lejce

Odpuszczenie potrzeby kontroli nie jest prostą sprawą, ale w szczęściu i w magii konieczną. Mowa tu o prawdziwej magii życia, do której wszyscy tęsknimy i której jednocześnie nie dajemy żadnych szans zaistnienia, bo przecież wszystko musi się zadziać na naszych warunkach. Tak bardzo boimy się, że kiedy nie zaplanujemy czegoś dokładnie i nie zadbamy o każdy szczegół, to z pewnością pójdzie to nie tak, jak powinno…

Potrzeba kontroli to bardzo wyczerpująca dyscyplina, która przyprawia człowieka o ból głowy i skołatane nerwy. Bo przecież nie da się wszystkiego kontrolować. Życie jest nieprzewidywalne i pełne niespodzianek, a przebiega znacznie łagodniej i lekko, gdy nie próbujemy znacząco wpływać na wszystkie jego aspekty. Nie ma wątpliwości, że potrzeba sprawowania kontroli zakłóca możliwość czerpania radości życia tu i teraz.

Co więc robić?

Zaufać i dać sobie więcej luzu. Świat się nie zawali, jeżeli czegoś nie dopilnujemy, co prawda dzieci nie będą miały perfekcyjnie napisanego wypracowania, za to będą miały własne, obiad będzie nie ugotowany, ale raz na jakiś czas można zjeść na mieście, wyjdziemy z domu bez makijażu i … nikt tego nie zauważy, a my zyskamy 5 dodatkowych minut na śniadanie z bliskimi. To małe kroki, jednak wielkie dla maniaków kontroli.

Rozwiń się

To, że nie żyjemy oczekiwaniami i odpuszczamy pełną kontrolę, nie oznacza nie powinniśmy mieć marzeń i planów. Wręcz przeciwnie – dobrze mieć cele, do realizacji których się dąży. Jeżeli nauczymy się podróżować na falach życia, bez niepotrzebnej i wyczerpującej walki o wszystko, a za to z ogólną akceptacją tego co się wydarza po drodze – realizacja naszych marzeń okaże się łatwiejsza i z pewnością mniej bolesna.

Zamiast pielęgnować oczekiwania i życie w świecie fantazji postawmy raczej na rozwój mentalny.

Zakończmy naszą przygodę z pragnieniami i narzekaniem. Zdajmy sobie sprawę z tego, że je mamy i działamy oraz myślimy w pewnych schematach. Po uświadomieniu sobie tego możemy zacząć pracę nad nimi. Obserwujmy nasze myśli i emocje, bez osądzania i silnej próby ich zmiany. Bądźmy dla siebie dobrzy, akceptujmy to, że możemy mieć gorszy dzień, w którym łzy same cisną się do oczu, a złość zaciska pięści. Pozwólmy sobie na te emocje, nie negujmy ich i nie negujmy siebie. Poszerzmy raczej własną przestrzeń, poprzez spacer, medytację czy techniki oddechowe.

Doskonałym narzędziem do uspokojenia reaktywnego umysłu jest pasja lub po prostu robienie tego co lubimy, co nas interesuje! Angażujmy się w rzeczy, w których jesteśmy na 100 procent, i przy których tracimy poczucie czasu. To bardzo relaksujące i dystansujące do problemów dnia codziennego.

Pamiętajmy – źródła szczęścia trzeba szukać w sobie! Zmieniając nastawienie i pracując nad sobą sprawimy, że każde miejsce, w którym będziemy okaże się wspaniałe, bycie sobą, a nie jak ktoś inny, da nam satysfakcję, a ukryte do tej pory nasze supermoce zaczną w końcu być użyteczne.

Szczęśliwe relacje

Michał Zawadka – ekspert rozwoju mentalnego młodych ludzi i rodzin „Bycie obecnym” daje spokój, daje uważność, buduje świadomość. Dzięki doświadczaniu, odczuwaniu i przeżywaniu rzeczywistości dostrzegamy więcej i głębiej. Dzięki skupianiu się na prawdziwych emocjach również o wiele więcej jesteśmy w stanie zaoferować i otrzymać. Czym więc są te prawdziwe odczucia, owe tu i teraz i co ono znaczy dla naszych relacji?

Bardzo często zatracamy się w codziennym pędzie, a w nim przyzwyczajamy się do wszystkiego co jest „powszednie” dookoła nas. Goniąc za jutrem, nosząc zdenerwowanie z wczoraj, karmiąc się strachem z obaw o coś czego jeszcze nie było, nie czujemy dotyku ręki dziecka, gwaru przy obiedzie, spokoju na spacerze, spojrzeń partnera czy partnerki, własnych radości. Przez to zamiast dostrzegać, doceniać i przeżywać obecne chwile pomijamy je w imię jutra lub z powodu wczoraj. Nie cieszymy się z małych sukcesów dzieci, nie dostrzegamy drobnych gestów, nie słyszymy codziennych obaw tylko dbamy o jutrzejsze wyniki, wyjazd za trzy godziny, roztrząsamy zachowania sprzed kilu dni. W ten sposób dzień po dniu oddalamy się od siebie i choć żyjemy razem, to jednak jakby nieobecni. Pędzimy gdzieś w swoich wyobrażeniach i założeniach, będąc tak naprawdę częścią domysłu na temat własnych relacji niż ich faktyczną częścią.

A przecież wszystko może się zmienić na ogromną korzyść nas i naszych bliskich, kiedy zwolnimy, skupimy się na chwili obecnej i świadomie będziemy w naszych relacjach. Koncentrujmy się więc na tym co czujemy, kiedy jesteśmy razem przy stole, na spacerze, patrząc z drugiego kąta pokoju na bawiące się dziecko, czy partnera czytającego książkę lub stojącego przy zlewie. Zauważmy to, „weźmy tym oddech”, a potem podzielmy się tym z bliskimi. Powiedzmy jak nam z tym dobrze, jak ważne jest dla nas to, że jesteśmy razem, jak nam jest miło, kiedy… To samo róbmy, kiedy ktoś nam mówi o swoim problemie, trudności, smutku. Skupiając się na nim prawdziwie poznamy jego potrzeby, a nie jedynie własne domysły. To samo róbmy z samym sobą. Pozwólmy sobie na odczuwanie smaków, uczuć, widoków. Patrzmy na siebie przez pryzmat tego, ile wartości daną chwilą wnosimy w świat naszych bliskich. Taka praktyka pozwoli nam dużo bardziej odczuwać, dostrzegać sens i przede wszystkim dobrze myśleć o sobie. A to jest niezwykle ważne dla jakości naszych relacji. Jakość naszych relacji i naszego życia jest wprost proporcjonalna do jakości myślenia o sobie, a żeby to było dobre, musi być świadome. A jak świadome, to adekwatne i rzeczywiste… tu i teraz.

Zwolnijmy, a zobaczymy jak bardzo przyśpieszą nasze relacje, zaufanie i szczęście.

 

Czym skorupka za młodu…

Michał Zawadka Wiara w siebie jest konsekwencją poczucia własnej wartości. Ta natomiast składa się między innymi z uważności, odczuwania i wdzięczności. Świadomość siebie w życiu jest niezwykle ważnym fundamentem do budowania świadomego i szczęśliwego „ja”.

W codzienności szybkiej jak błyskawica, nasze dzieci coraz mniej odczuwają, a tym samym mniej poznają swój stan faktyczny w danej chwili, coraz mniej potrafią się na niej skupić, a także na sobie samych. Dlatego bardzo ważne jest, abyśmy dbali o ich doświadczanie i uważność, w trosce o ich świadomą przyszłość.

Spróbujmy pobawić się z dziećmi w zabawę na uważność 5-4-3-2-1 (nam samym też ta zabawa dobrze zrobi). Chodzi w niej o to, żeby uczyć mózg odczuwać i dostrzegać co się z nami dzieje w danej chwili. Poprośmy dziecko, żeby skupiło się na chwilę i wymieniło 5 rzeczy, które teraz może zobaczyć, 4 rzeczy, których może dotknąć, 3 dźwięki, które może usłyszeć, 2 zapachy, które czuje i 1 smak, który czuje. Zabawę możemy pogłębiać dopytując uczestnika co sądzi o tym co widzi, jak się czuje z tym co dotyka, czy lubi dźwięki, które słyszy lub czy mu coś przypominają. Możemy też poprosić żeby opisał zapachy np. kolorami lub żeby powiedział, jak może taki smak powstać…

Tego typu zabawy uczą nas doświadczania i pokazują ile rzeczy nas w danej chwili określa i na jak wiele rzeczy mamy wpływ. Taka świadomość siebie tu i teraz podnosi poczucie własnej wartości. Dbajmy o to!

Tekst powstał we współpracy z Michałem Zawadką – ekspertem rozwoju mentalnego młodych ludzi i rodzin oraz autorem bestsellerowych książek wspierających ten rozwój, takich jak „Chcę być kimś” i „Uśmiechologia. Pozytywna strona myślenia”, a także twórcą przestrzeni dla rodziców „Uwaga na dzieci”.

Najpopularniejsze telefony w 2021


Previous post Czym są toniki wzmacniające?
Next post Przygotowanie do porodu i plan porodu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social profiles