Coraz więcej polaków choruje na depresję

 

Według danych działającego przy ministrze zdrowia Zespołu ds. Walki z Depresją, obecnie aż 10 procent dorosłych Polaków cierpi na tę chorobę. Tymczasem wiedza na temat depresji jest u nas bardzo mała.

Na całym świecie odnotowuje się coraz więcej przypadków zachorowań. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), pod względem liczby zachorowań depresja stanowi obecnie czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny. W roku 2020 – jak przewidują specjaliści – znajdzie się ona na drugim miejscu, po chorobach układu krążenia.

ROŚNIE LICZBA CHORYCH WŚRÓD NAJMŁODSZYCH
Wzrost liczby zachorowań to efekt szybkiego rozwoju cywilizacyjnego. "Od paru lat drastycznie wzrasta w Polsce liczba zachorowań na depresję wśród dzieci i młodzieży.

"Dzieci są tak obciążone stresem, że w wieku 15 lat zapadają na depresję. Efektem jest wzrost liczby samobójstw wśród najmłodszych" – zwraca uwagę prezes Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji.

Na silny stres dzieci narażone są od najwcześniejszych lat. "Są przygotowywane do +wyścigu szczurów+ już na poziomie szkoły podstawowej. Muszą dostać się do dobrego gimnazjum, żeby pójść do dobrego liceum, żeby dostać się na dobre studia i móc zarabiać pieniądze" – tłumaczy.

Na depresję zapadają w Polsce coraz młodsi ludzie, do zachorowań dochodzi często między 20. a 30. rokiem życia. "Bardzo często u ludzi w tym wieku zaczyna się odmiana depresji zwana chorobą afektywną dwubiegunową (wcześniej – psychozą maniakalno- depresyjną). Objawy depresyjne występują wówczas na przemian z manią" – mówi przewodniczący Zespołu ds. Walki z Depresją przy ministrze zdrowia, psychiatra dr Dariusz Wasilewski.

DOBRE RADY NIE POMOGĄ
Rodzice często uznają za lenistwo dziecięce objawy depresji, takie jak przygnębienie, mała aktywność, niechęć do życia. Podobnie jest zresztą u starszych chorych.

Jak podkreśla Chatizow, już po dwóch tygodniach utrzymywania się takich objawów, jak smutek, niepokój, znużenie, niechęć do wykonywania zbyt skomplikowanych zadań, zaniedbanie własnego wyglądu, brak apetytu – człowiek powinien skontaktować się z lekarzem. To mogą być być początki depresji.

"Depresja powoduje, że stajemy się inwalidami. Nie jesteśmy w stanie pełnić ról społecznych. Rozpada nam się małżeństwo i rodzina, jesteśmy nieprzydatni zawodowo – mówi. "Niestety, ludzie zdrowi zazwyczaj nie rozumieją, że to ciężka choroba, którą leczyć. Radzą chorym, by wzięli się w garść i nie tragizowali" – zauważa Wasilewski.

ŚMIERTELNY SKUTEK PRZYGNĘBIENIA
Depresja jest na świecie najczęstszą przyczyną samobójstw. Aż 15 proc. cierpiących na tę chorobę dopuszcza się zamachu na własne życie. Cierpiący na depresję popełniają samobójstwo 20 razy częściej niż ludzie zdrowi. Charakterystyczne objawy depresji to długotrwały smutek i przygnębienie, ciągły niepokój niemożliwy do racjonalnego wyjaśnienia, niechęć do życia, widzenie świata w czarnych barwach. Z roku na rok liczba zachorowań wzrasta. To efekt trybu życia, jaki w ostatnich latach prowadzimy – ocenia Wasilewski.

W wyniku obaw o utratę pracy, pozycji społecznej, gonitwy za sukcesem notorycznie odczuwamy stres. Nie potrafimy sobie z nim radzić – tłumaczą lekarze.

TRZY NAJCZĘSTSZE PRZYCZYNY
Depresja rozwija się zazwyczaj z trzech powodów: jako następstwo silnych urazów psychicznych i długotrwałego stresu, jako efekt obciążenia genetycznego oraz jako skutek chorób somatycznych.

Kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni. "Nagle zachorować na depresję mogą nawet osoby silne psychicznie, nie mające psychologicznych podstaw do głębokiego smutku" – zaznacza Wasilewski.

Bardzo często depresja pojawia się u ludzi cierpiących na choroby układu nerwowego, hormonalnego, a przede wszystkim układu krążenia.

"Choroby układu krążenia prowadzą do niedotlenienia mózgu (na przykład w wyniku zawału serca, nadciśnienia, miażdżycy) i w efekcie – do uszkodzenia jego funkcji" – wyjaśnia Wasilewski.

Jak zaznacza, niektóre leki stosowane w nadciśnieniu mogą zwiększać ryzyko zachorowania na depresję, podobnie jak leki uspokajająco-nasenne i hormonalne.

MIT O SZKODLIWYCH ANTYDEPRESANTACH
W ostatniej dekadzie reputacja andydepresyjnych leków nowej generacji została nadszarpnięta przez doniesienia, że mogą one nasilać myśli samobójcze i zwiększać ryzyko samobójczej śmierci u niektórych pacjentów.

Jak wynika jednak z z badań, o których informuje pismo "British Medical Journal", ryzyko prób samobójczych wcale nie jest wyższe w przypadku stosowania nowszych leków przeciw depresji w porównaniu z lekami starszej generacji.

"Leki przeciwdepresyjne obu generacji ocaliły znacznie więcej ludzi przed śmiercią, niż zabiły i za to trzeba im raczej oddać pokłon, niż obciążać winą za przypadki samobójstw wśród pacjentów" – komentuje psychiatra dr Dariusz Wasilewski, przewodniczący Zespołu ds. Walki z Depresją przy ministrze zdrowia.

Nowa generacja leków, tzw. selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI), są obecnie najczęściej stosowanymi lekami przeciw depresji. Można nawet powiedzieć, że są to leki pierwszego rzutu w terapii tej choroby.

DLACZEGO LEKI MOGĄ SPRZYJAĆ SAMOBÓJSTWOM
Zdaniem dr. Wasilewskiego, ryzyko zachowań samobójczych na początku leczenia depresji wynika raczej z samej choroby i sposobu wychodzenia z niej, niż bezpośrednio z mechanizmu działania leków. Dlatego może to dotyczyć zarówno leków starszej generacji, jak i nowszych, tzw. selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny – SSRI.

Jak tłumaczy specjalista, dwa podstawowe objawy depresji to obniżony nastrój, który może prowadzić do zachowań samobójczych oraz tzw. obniżony napęd, czyli niechęć do podejmowania aktywności.

Zdarza się, że na początku terapii leki przeciwdepresyjne zaczynają działać najpierw na sferę aktywności pacjenta, podczas gdy jego nastrój ciągle nie ulega poprawie – tłumaczy badacz. Nadmierna aktywność może się wówczas przejawiać nasileniem zachowań samobójczych.

"Musimy zdać sobie sprawę, że ryzyko samobójstwa jest wpisane w depresję, a stosowanie leków przeciwdepresyjnych, w tym SSRI, znacznie to ryzyko obniża" – zaznacza dr Wasilewski.

"Oczywiście, dużą rolę odgrywa tu również kontrola lekarza nad przebiegiem terapii, odpowiednie dobranie dawek leków oraz opieka i wsparcie ze strony rodziny" – dodaje badacz.

* * *

Na depresję chorowali m.in. Vincent van Gogh, Albert Einstein, Winston Churchill, Sylvia Plath, Marek Hłasko, Edward Stachura, Rafał Wojaczek. Przyznają się do niej Krzysztof Majchrzak, Kora Jackowska i Kamil Sipowicz.

Źródło: PAP – Nauka w Polsce, Joanna Poros, Joanna Morga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Previous post Elektrody i inżynieria genetyczna pomogą chorym na parkinsona
Next post O groźnych skutkach nieleczonego HCV