Hybryda w walce o zdrowy sen?

Tylko mama wie, jak ważny w codziennym funkcjonowaniu przy maluszku jest zdrowy sen. Nawet jeśli ma trwać godzinę, niech to będzie najwygodniejsza godzina w ciągu całej Twojej doby. Wraz z większymi obowiązkami przyszedł też czas na większy komfort. Należy Ci się. Od dawna nie przespałaś całej nocy.

W dodatku wraz z pierwszym promieniami słońca (a czasem nawet przed nimi), wstajesz z bólem pleców, zdrętwiałym ramieniem, sztywnym karkiem. I miej tu człowieku siły do kolejnych zmagań. Noś te słodkie kilogramy, podskakuj, leż na podłodze, układaj klocki, rysuj i śmiej się, mimo że łzy cisną się do oczu. Wiem, o czym piszę, bo sama to przeżyłam.

slide-safety-01

Średnio rozsądny zakup

Kilka lat przed urodzeniem dziecka, a nawet zanim jeszcze było w planach, kupiliśmy z mężem małe mieszkanko, takie na start. Zależało nam, by było praktycznie urządzone, minimalistyczne, lecz z miejscem do przechowywania. Jak niemal każde młode małżeństwo, marzyliśmy o sypialni z prawdziwego zdarzenia i mimo niewielkiego metrażu mieszkania, zdecydowaliśmy się na zakup łóżka do niej. Nasz wybór padł na typowy, prosty tapczan o szerokości 160 cm, z wyjątkowo pojemnym, znajdującym się pod całą powierzchnią materaca pojemnikiem. Byliśmy zachwyceni! Zmieściło nam się tam wszystko, co zmieścić się powinno. Zimowe kurtki i nieużywane rzeczy w jednym pojemniku, pościel w drugim. Cudo. Spało nam się również całkiem wygodnie. Zresztą co za różnica? Byliśmy młodym małżeństwem i podejrzewam, że nawet na desce wybijanej ćwiekami świetnie byśmy się wyspali. Z czasem mi twardy materac zaczął wdawać się we znaki. Jestem posiadaczką dość pokaźnych bioder i spanie na boku po prostu sprawiało mi ból. Kolejnym etapem nienawiści do tego mebla była ciąża. Kiedy okazało się, że z wielkim brzuchem nie mogę odwrócić się na drugi bok, a leżenie na plecach uniemożliwiało mi oddychanie, po prostu wściekłam się i na to cudnie pojemne łóżko położyłam jeszcze niewykorzystywany materac mającego się wkrótce narodzić Antka. Nie było idealnie, bo nogi wisiały, ale i tak byłam szczęśliwa, jak dziecko – wreszcie się wysypiałam na miarę mojego stanu.

Kiedy wytrzymałość się kończy

Nadszedł ten długo oczekiwany dzień, gdy syn się urodził. Wróciliśmy ze szpitala, położyliśmy go w łóżeczku, a ja ledwo żywa po cesarskim cięciu położyłam się w swoim. I miarka się przebrała. Cała obolała i zmęczona po prostu uznałam, że dłużej nie dam rady. Że skoro przez następne miesiące, a nawet lata nie prześpię spokojnie nocy, a już kilka takich miesięcy za mną, to muszę choćby tę godzinę lub dwie między karmieniami wyspać się należycie. Już na drugi dzień praktyczne łóżko było u rodziców (swoją drogą podobno bardzo wygodne), a my zainwestowaliśmy w może mniej pojemne, ale za to wygodne.

Jak sobie pościelisz…

Stelaż jak stelaż, ale materac! Kilka godzin zajęło nam przymierzanie się do odpowiedniego materaca. Koniec końcem nasz wybór padł na materac hybrydowy Sealy. Czym różni się od innych materacy? Przede wszystkim tym, że nie musisz wybierać między pianką a sprężynami. Każdy z nich, a są 4 – classik, plush, ultra plush i style, jest połączeniem wygodnej pianki z pamięcią z trwałym podparciem kieszeniowych sprężyn. Dzięki tej hybrydzie materace Sealy są wyjątkowo wygodne i komfortowe. Świetnie sprawują się zarówno, gdy spisz sama, jak i we dwójkę. Umieszczenie sprężyn wykonanych ze stopu tytanu w osobnych kieszeniach sprawia, że nie czujesz ruchu drugiej osoby i nie budzi Cię ze snu skrzypienie ocierających się o siebie sprężyn. Dla mnie ogromną zaletą jest też to, że pianka na powierzchni materaca daje poczucie chłodu. Nawet gdy okno w sypialni było zamknięte w zimowe noce, ja nie budziłam się zlana potem. Ponadto materac podzielony jest na części o różnej twardości, co z racji mojej budowy bardzo mi odpowiada. Każda część mojego ciała jest idealnie podparta i wreszcie, mimo krótkiego snu czuję, że w nocy odpoczywam.

A w dzień? Materac Sealy też się przydaje. Codzienne wariactwa z dzieckiem, zabawy i wygłupy we trójkę nijak nie są w stanie go uszkodzić. Jednak w tym wszystkim jest też jeden problem. Wzmocnione krawędzie i wyjątkowo elastyczny materiał Forever Flex czynią materac niemal niezniszczalnym więc argument „Antek, nie skacz po łóżku po popsujesz” zdecydowanie odpada.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *