Paryskie sentymenty…

I tak jak po skończonej miłości tak po kilku chwilach w tym niezwykłym mieście pozostała tęsknota i żal za czymś, co minęło. Tylko wspomnienia – fotografie serca przywołują kolejne obrazy…

Urocze kafejki, eleganckie boulevards, przepiękne ogrody, ciche zaułki, perły architektury zarówno klasycznej jak i wyrafinowanej, prowokującej. Wytężam wzrok by znaleźć drobny ślad tych godzin zagubionych, przywołuję obraz Wieży Eiflla misternej, ażurowej, famme fatalle, która najpierw wywołała falę ostrej krytyki Paryżan by wreszcie zdobyć ich serca.

Inna dama, choć mniej kontrowersyjna, to równie interesująca: Notre -Dame, króluje na Ile de la Cité największej wyspie na Sekwanie. Ta królowa gotyku była świadkiem wszystkich najważniejszych wydarzeń historycznych Francji: koronacji królów, ich zaślubin i pogrzebów. Katedra zachwyca i przeraża jednocześnie. Majestatyczna, królewska, dostojna. Jej mroczne wnętrze ledwo rozprasza światło wpadające przez kolorowe witraże. Lekkości dodają jej łuki przyporowe, rozety, portale misternie rzeźbione. Wchodzę do środka i powoli znikam, malutki człowieczek wobec nieskończoności Boga…

Będąc na wyspie trzeba – nie można, ale właśnie trzeba zobaczyć Saint Chapelle – nieziemską i tajemniczą kaplicę, którą okrzyknięto mianem największego cudu architektury zachodniego świata. Jest to opinia w pełni uzasadniona. Jest piękna. Wspaniałe witraże mieniące się czerwienią, złotem, zielenią i błękitem zapierają dech w piersiach.

Paryż gości jeszcze jedną damę, która rozpala zmysły, działa na wyobraźnię, budzi zazdrość wszystkich kobiet, każda z nas chciałaby być tak podziwiana. Każda z nas chciałaby być tak tajemnicza. Jej subtelny, błąkający się po twarzy uśmiech potęguje aurę tajemniczości. Jaki sekret kryje ten nieodgadniony, jakby przelotny uśmiech Mona Lisy?

Ten jeden z najwspanialszych portretów w dziejach sztuki światowej przyciąga tłumy. Ściąga do paryskiego Luwru nie tylko fascynatów sztuki, ale każdego, kto kiedykolwiek słyszał o Leonardzie da Vinci. Musee du Louvre to skarbnica ludzkości, ukrywa ogromne zbiory sztuki światowej, kolekcje malarstwa, rzeźby, sztuki użytkowej. Tak jak nie da się wszystkiego obejść w ciągu jednego dnia tak nie da się ominąć pięknej skrzydlatej Nike z Samotraki. Pełna dynamiki i ekspresji, patosu. Szerokie skrzydła gęsto pokryte piórami są rozłożone. Rzeźba, choć okaleczona, bo bez głowy i rąk, to wcale przez to nie uboższa. Wręcz przeciwnie, otwiera nowe możliwości interpretacyjne, porusza wyobraźnię. O Nike stracić głowę tak jak ty! Rozłożyć skrzydła i ulecieć…

"Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki
O miłości, nieuciszona
Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim
Wyciągając odcięte ramiona"
(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Nike")

A dla Paryża tak jak dla mężczyzny można stracić głowę, zapomnieć o rozsądku, uwierzyć w sentymenty, w to, że można, cofnąć życie tak jak zegar o lat kilkanaście. Można siedzieć godzinami w kafejkach przy cafe ou lait i croissantach, celebrować posiłek, przyprawiać go najbardziej pikantną przyprawą – rozmową Patrzeć jak ludzie spieszą się albo spacerują, śmieją się, rozpaczają, żyją. Wbita w kąt dostrzegam piękno tego miasta czuję się jak prawdziwa kobieta, tajemnicza jak Mona Lisa, onieśmielająca jak Notre Dame, kochana jak Wieża Eiffla, wolna jak Nike z Samotraki.

Autor: Katarzyna Kozłowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.